www.wariaci.comli.com

NIUSY

WYPRAWY

CIEKAWOSTKI

GALERIA

KSIEGA GOSCI

LINKI

FORUM

KONTAKT

linki niusy wyprawy ciekawostki galeria ksiegagosci linki forum mail



TopLista Spływy kajakowe



Wyprawy


Nareszcie nadeszły pogodne, wiosenne dni. Weekend zapowiadał się ładnie, więc nie myśląc długo postanowiliśmy zebrać parę osób i wybrać się na spływ. Dzień wcześniej ustaliliśmy tresę spływu. Postanowiliśmy popłynąć Wieprzem i choć w ostateczności grupa liczyła trzy osoby wiedzieliśmy ze wypad na pewno się uda. Był 4 kwietnia, sobota rano spakowani i gotowi na przygodę pojechaliśmy do Łęcznej gdzie był nasz punkt wyjścia. Słysząc od wszystkich o podwyższonym poziomie rzeki trochę byliśmy niepewni, ale gdy już dojechaliśmy na miejsce nasze obawy zniknęły... Przed wpłynięciem na rzekę chcieliśmy zrobić małe zakupy i nie byłoby to trudne, gdyby nie odległość dzieląca nas od sklepu...oczywiście po prowiant wysłano jedyną obecną na spływie kobietę...W tym czasie chłopaki pompowali pontony i szykowali wszystko do wpłynięcia na rzekę. Gdy wszystko było już gotowe mogliśmy wejść do pontonu i oddać się rzece. Niestety przez podwyższony stan wody musieliśmy przedrzeć się przez zalany brzeg lekko porośnięty krzakami, na szczęście wszystko poszło gładko i przepłynęliśmy spokojnie na środek koryta. Nurt rzeki pozwalał na spokojny spływ. Mogliśmy się dzięki temu przyjrzeć otaczającej nas przyrodzie doliny Wieprza. Od czasu do czasu musieliśmy mijać pochylone nad wodą drzewa, ale z tym nie było żadnego problemu. W taką pogodę nie tylko my mieliśmy chęć na łyk świeżego, wiosennego powietrze i co jakiś czas przy brzegu spotykaliśmy miejscowych. Otaczające nas widoki były urzekające, rzeka w pewnych odcinkach wiła się, a w jednym z tych miejsc utworzyła nowe koryto. Dopływając do tego punktu nie ryzykowaliśmy przedzierania się przez pokładające się konary i rwący nurt, lecz wybraliśmy spokojniejszą trasę przez powoli powstające starorzecze. Podróż bardzo nam się dłużyła i zastanawialiśmy się kiedy dotrzemy do jednego z punktów na mapie jakim miał być most w Kijanach. Zanim tam dotarliśmy zrobiliśmy sobie przymusowy postój. Wynikło to z napotkanego w drodze małego zatoru powstałego z pochylonych drzew i krzewów. Próbując bez przeszkód przepłynąć przez wąski przesmyk między konarami i mijając zaczepioną na nich lodówkę, do naszego pontonu nalało się nieco wody. Niestety niektóre nasze rzeczy zostały zmoczone i musieliśmy się zatrzymać i trochę wysuszyć. Czas spędzony na małej polance nie poszedł na marne, gdyż chłopaki zaraz zaczęli zbierać drewno i przygotowywać ognisko. Piękna pogoda i ciepłe promienie słońca pomogły nam w wysuszeniu przemokniętych rzeczy i pontonu. W tym czasie mogliśmy przyrządzić sobie kiełbaski na ognisku. Gdyby nie to, że musieliśmy spieszyć się przed zbliżającym się zmierzchem pewnie zostalibyśmy dłużej na tej polance, wylegując się po posiłku. Zebraliśmy się szybko i wskoczyliśmy do pontonów. Postój zabrał nam godzinkę więc od tamtej pory staraliśmy się przyspieszyć. Niedługo później zorientowaliśmy się gdzie jesteśmy, powoli dotarliśmy do wyczekiwanego mostu w Kijanach. Wiedzieliśmy, że od tego miejsca dzieli nas już nieduży kawałek do końca naszego spływu. I rzeczywiście fragment ten szybko nam minął. Na tym kawałku mogliśmy też dostrzec dopływ wieprza jakim jest Bystrzyca. Wypływając z jednego z zakrętów wyłonił nam się piękny krajobraz świeżo zazielenionych łąk i ruin zamku. Wiedzieliśmy, że zaraz zakończymy spływ, gdyż dopływaliśmy do Zawieprzyc. Zbliżał się już wieczór i słońce powoli chowało się za drzewami, robiło się już chłodno więc szybko zebraliśmy rzeczy i wróciliśmy do domu...trzeba przyznać, że było warto!

(zdjęcia w glerii)

by. Linka